Jedzona żywcem przez psy! Kolejny atak psów

Ostatnio słyszałam że na kobietę koło włocławka napadły psy. Kobieta próbując ocalić swoje 9 miesięczne dziecko, ściągneła uwagę psów na siebie. Niestety z opłakanym skutkiem. Ledwo przeżyła i grozi jej amputacja nogi. Dziecku chyba nic nie jest. Ofiara opowiadała swojemu ojcu że te psy jej nie gryzły. One po prostu ją jadły żywcem! To straszne. Trudno wyobrazić sobie gorszy koszmar. Jak mogło do tego dojść? Jakim cudem sfora wygłodniałych psów latała sobie po ulicach? Gdzie te wszystkie gryzipiórki i służby publiczne były gdy do tego doszło? Czemu nic nie zrobili aby temu zapobiec? Ponoć słuchy o tych psach i o ich nieodpowiedzialnym właścicielu pojawiały się już wcześniej. Normalnie burdel jakiś, a przez to realnie cierpią ludzie. Może jak by taki pies ugryzł w du**ę jakiegoś urzędasa to wtedy zrobili by z tym porządek? Normalnie strach na ulicę wyjść. Jak nie jacyś kierowcy wariaci w ciebie wjadą po pijaku lub nie, to sfora psów cię zaatakuje. Masakra

5 myśli nt. „Jedzona żywcem przez psy! Kolejny atak psów”

  1. ja to w sumie nie lubię psów które były by w stanie zagrozić człowiekowi. Przesadna ufność niektórych ludzi do tych zwierząt czasem mnie zastanawia. kolejny smutny przykład na to że trzeba się mieć na baczności.

  2. Dlatego prawie wszędzie gdzie chodzę lub jeżdżę rowerem mam przy sobie gaz pieprzowy. Kilka razy się nim obroniłem przed agresywnymi psami, których właściciele stracili rozum. Tak, stracili, bo gdyby go mieli to by pilnowali swoich psów. Ewentualnie może też być baton (pałka teleskopowa).

Dodaj komentarz