Dym z komina – trucizna, którą muszę wdychać

Ze względu na to, że jest zimno i niestety w najbliższych dniach też będzie to moi domownicy palą w piecu – z jednej strony jest ciepło – ok. Ale coś kosztem czegoś – za to jest dym z komina, który czasem muszę wdychać – obecnie to tak leci ten dym, że u mnie w pokoju czuć jebany, wychujany, wypizdany w pizdu dym. Nie dość, że truje to jeszcze śmierdzi. Jak zrobi mi krzywdę to podam go do sądu. A tak na poważnie to skrajnie denerwuje mnie dym, natomiast świeże powietrze działa na mnie pozytywnie. Nie mogę się doczekać aż nastanie ciepła pogoda. Ten ze zdjęcia dym to nie jest z mojego komina, ale u mnie podobnie się dymi, troszkę mniej, ale też (za) dużo

One thought on “Dym z komina – trucizna, którą muszę wdychać”

  1. Dzisiaj na szczęście nie wdychałem dymu z komina, bo się u mnie w piecu nie pali, bo w miarę ciepło jest. I jutro prawdopodobnie też będzie bez dymu. Bardzo dobrze.

Dodaj komentarz